Forum www.fanstory.fora.pl Strona Główna

Cierń

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.fanstory.fora.pl Strona Główna -> Opowiadania
Autor Wiadomość
Arya
Moderator
Moderator



Dołączył: 25 Mar 2008
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mam wiedzieć. ?

PostWysłany: Pią 20:41, 25 Wrz 2009    Temat postu: Cierń

Kilka słów o opowiadaniu.
Klikając na krótki wyraz "Cierń", masz do czynienia z opowiadaniem fantastycznym. W wielu częściach opowiadania będą treści związane z zabijaniem i wątki miłosne. Poproszę uprzejmie o szczere komentarze.
Od razu mówię też, że główna bohaterka, czy, jak wolicie, Laela, nie jest WAMPIREM, ale CIERNIEM, czyli stwożeniem wymyślonym całkowicie na użytek opowiadania.

PROLOG
To nie jest pamiętnik. Ludzie, słabe stworzenia, piszą pamiętniki, żeby jeszcze bardziej okazać swoją bezradność. Ja też kiedyś byłam człowiekiem. Nie pisałam pamiętnika - nie miałam na to czasu.
Bardzo chciałabym napisać o moim życiu, że było dobre, ale nie mogę. Może na początku byłam nawet grzeczną dziewczynką, ale jako piętnastolatka po raz pierwszy wzięłam narkotyki. Szło z górki - pierwsza impreza, klej, potem papierosy i wstrzykiwanie. Po jakimś czasie zaczęłam także pić. Kiedy nad ranem, wypalona i obolała wracałam do domu, żałowałam. Rozumiałam, jak okropne jest moje życie i szczerze chciałam je zmienić. Kiedy jednak przychodził wieczór, znów ktoś organizował imprezę, przynosił narkotyki, nie umiałam się oprzeć. Trwało to bez końca, aż skończyłam osiemnaście lat.
To jedno wydarzenie z mojego życia pamiętam przez gęstą mgłę. Szłam ulicą, bolała mnie głowa, miałam dosyć wszystkiego. Czułam tylko ból, na nim byłam skupiona. Nie zauważyłam jadącego w moim kierunku tira. Kierowca nie zdążył wyhamować. Potem był szpital i pełno bólu. Byłam pewna, że umrę i tak się stało.
Te chwile, kiedy topiłam się w żalu i pytałam, dlaczego tak oddaliłam się od dobrego, przykładnego życia uratowały mnie. Wprawdzie nie poszłam do raju, ale też nie chcieli mnie w piekle. Nie pozostałam również człowiekiem. Zostałam jego cieniem, czymś dziwnym, czego nie potrafiłabym się nie lękać. Musiałam zabijać, bo nie piłam, ale karmiłam się uczuciem, jakie przynosi zabijanie.
Nazywają nas Cierniami, dziećmi mroku, złymi... Ludzie boją się nas, a my robimy wszystko, by zabić jak najmniej z nich.
Ktoś, kto miał mi pomóc, pozwolić przeżyć pierwsze tygodnie odkąd stałam się tym, powiedział mi, że na imię mam Laela. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale nie miałam żadnej możliwości prócz uznania tego imienia i używania go. Będę je nosić, póki ktoś mnie nie zabije, póki nie odbierze mi tego, co mam, a mam mało. Wtedy stracę wszystkie zmysły, stracę imię i to czym jestem. Będę niczym i nikim. Zostanę sama.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
pisklak
Baśniopisarz
Baśniopisarz



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 239
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd xDD
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:40, 28 Wrz 2009    Temat postu:

Bardzo fajnie się zapowiada (przynajmniej lepiej od mojego opowiadania na polski x3). Ogólnie historyja fajna Mruga Czekam na dalszą część Mruga)

Pisklaku, pamiętaj o punkcie trzecim regulaminu, dobrze? - A.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arya
Moderator
Moderator



Dołączył: 25 Mar 2008
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mam wiedzieć. ?

PostWysłany: Śro 8:42, 30 Wrz 2009    Temat postu:

To może dam dalszą część.
Rozdział pierwszy
Było jeszcze bardzo wcześnie. Obudziło mnie słońce, które przedzierało się między gałęziami drzew. I te ptaki - czy chociaż przez jeden poranek nie mogą dać sobie spokoju z tym świergotaniem?!
Gdy się obudziłam, czułam na całym ciele piekący ból. Musiałam zabić. Nie mogłam dłużej trzymać pragnienia. Za bardzo bałam się, że jeśli długo nie będę się pożywiać, stanie się Nic - zostanę pozbawiona zmysłów i imienia. Nie będę godna nosić żadnej nazwy. To przecież gorsze niż śmierć, która już mnie spotkała! Mimo niechęci podniosłam się i rozejrzałam. Przespałam noc w lesie, na mchu. Dookoła mnie nie było żadnego zwierzęcia, nawet pchły. Gdyby tu była, wyczułabym jej zamiary - była to chyba jedyna dobra strona bycia Cierniem. Teraz jednak czułam tylko z daleka delikatne bodźce od tych okropnych ptaków.
Kiedy upewniłam się, że jestem bezpieczna, zaczęłam szukać wyjścia z lasu. Nie było to trudne, bo doskonale pamiętałam drogę, jaką przybyłam tu wczoraj z miasta. Po kilku minutach stałam już na chodniku obok ruchliwej ulicy. Gdyby nie ten piekący ból, roześmiałabym się. Ludzie przechodzili obok mnie tak obojętnie, jakbym była duchem. Nawet gdybym zaczęła krzyczeć na całe gardło, nie usłyszeliby. Byłam dla nich zwyczajnie niewidzialna. Domyślali się tylko mojego istnienia, bo komuś trzeba było przypisać tajemnicze morderstwa.
Nie stałam tak długo, bo ból był coraz mocniejszy. Nie uległam pokusie zrobienia przedstawienia na całą ulicę, skoro już i tak muszę zabijać i poszłam dalej, szukając jakiegoś mało odwiedzanego zakamarka. Skręciłam w boczną alejkę, obok restauracyjki tak obleśniej, że nawet najbardziej pozbawiony gustu człowiek by do niej nie wszedł. No, chyba, że był właścicielem i od czasu do czasu wpadał, by zobaczyć, co się dzieje. To była właśnie ta chwila. Kręcił się blisko mnie, miał zamiar odejść stąd jak najszybciej. Uprzedziłam go jednak. Z małym, srebrnym nożem rzuciłam się na niego i poderżnęłam mu gardło. W miarę, jak życie opuszczało tego mężczyznę, mój ból mijał. Czułam również coraz większe wyrzuty sumienia, a gdy mężczyzna wyzionął ducha, po moich policzkach poleciały łzy. Nienawidziłam zabijać z całego serca. Zostałam pozbawiona życia, szczęścia, ciepłych uczuć, ale nie sumienia. Właśnie przez to cierpię za każdym razem, gdy w obawie, że stanie się Nic, zabijam. Przez nie wiem jak długi czas siedziałam tak, nie mogąc powstrzymać obrzydzenia samą sobą. Kiedy poczułam się nieco lepiej, wstałam z podłogi, na której pozostawiłam blade ciało właściciela restauracji i rozejrzałam się po wnętrzu. Na ladzie leżała mała, żółta karteczka z informacją od ostatniego pracownika, że odchodzi, bo i tak jego praca nie ma sensu. Niewygodne, drewniane krzesła i proste stoły były zakurzone. Pewnie od dawna nikt tu nie zaglądał. Niczego nie dotknęłam, wiedząc, że zaraz podejrzenie padłoby na jakiegoś człowieka.
Wyszłam, czując się dużo lepiej. Teraz naprawdę śmiałam się z chodzących wokół mnie ludzi i nieśpiesznie wracałam do lasu. Zapewniłam sobie nawet ciekawą przejażdżkę, wskakując na dach samochodu. W końcu postanowiłam, że dość i poszłam w kierunku lasu. Gdy tylko zbliżyłam się do mojej kępy mchu, poczułam zamiar odpoczęcia. Poznałam też, że należy do jednego z nas. Przestraszyłam się, bo nie znam zbyt dobrze naszych zasad. Zazwyczaj trzymam się z daleka od reszty Cierni. Nienawidzę widoku innych, którzy cierpią tak, jak ja. Pewnie wiele osób żyje w podobny sposób.
Podeszłam wolnym krokiem do nieznajomego Ciernia. Okazał się on kobietą. Była ubrana w obcisłe dżinsy i t-shirt. Na ramiona spływały jej idealnie gładkie, jasnobrązowe włosy, które delikatnie powiewały na wietrze. Ze wstydem pomyślałam o swoich ciemnych, rozczochranych włosach i podartej sukience. Nie miała jednak czasu na rozmyślanie.
-Jeśli dotąd tego nie zauważyłaś, zamierzasz odpocząć na moim legowisku. A ja sobie tego nie życzę- warknęłam, zaciskając palce na srebrnym nożu.
-Wiem, wiem-mruknęła, nie robiąc sobie nic z mojego groźnego tonu.- Zaintrygowałaś mnie, więc teraz sobie nie pójdę.
-Doprawdy?- zapytałam, poirytowana.
-Tak. Mam na imię Mella i przepraszam za to najście- dodała ze słodkim uśmiechem. Miała delikatne rysy i była bardzo piękna. Nowym tonem natychmiast mnie do siebie przekonała.
-A ja Laela- przedstawiłam się, odwzajemniając uśmiech. Przez chwilę patrzyłyśmy na siebie w milczeniu.
-Znam fajne miejsce dla Cierni. Taka nasza kafejka. Nazywa się Obskurna. Może się przejdziemy?- zaproponowała Mella.
-Kafejka? Nie wiem jak ty, ale ja nie jem, ani nie piję. Karmię się uczuciami- odpowiedziałam zdziwiona.
Mella zaśmiała się perliście, będąc całkowitym zaprzeczeniem mojej wizji innych Cierni. Według mnie, ktoś tak potępiony jak my nie może być szczęśliwy.
-Zabawna jesteś- chichotała tym czasem nowo poznana.-Nasze kafejki nie są miejscami, gdzie można coś zjeść. My tam r o z m a w i a m y.
Poczułam się trochę zażenowana, że nie domyśliłam się czegoś tak oczywistego. Mimo to nie miałam jednak ochoty na zwiedzanie obskurnej.
-Właśnie miałam zapolować- wykręciłam się.
Mella wiedziała, że kłamię. Uniosła jedną brew, patrząc mi w oczy, po czym wróciła do swojego słodkiego uśmiechu.
-Dobrze. Pomogę ci- powiedziała, udając niewiniątko. W tej sytuacji powinnam pójść z nią do tej kafeterii, ale nie miałam na to ochoty. Postanowiłam jednak zapolować.
-Jak chcesz- uśmiechnęłam się równie słodko. Już po chwili biegłyśmy ulicą, skacząc co jakiś czas na samochody. Melli sprawiało to wyraźną radość, gdyż słodko chichotała i raz po raz spoglądała na mnie z radosnym uśmiechem. Była tak słodka i śliczna, jak tylko może być Cierń. Denerwowała mnie. Ja, w podartej sukience i z zaniedbanymi czarnymi włosami biegłam przy niej, stanowiąc prawdziwy kontrast. Miałam ochotę jak najszybciej się od niej oddalić. Udało mi się to dopiero, gdy doszliśmy do naszych ulubionych, wąskich, bocznych uliczek. Mella ze słodką minką, odważnie pobiegła w stronę grupy palących nastolatek i już po chwili słychać było ich pisk. Ja natomiast trafiłam na mały, ale uroczy skwerek. Na trawie siedział tam tylko jeden mężczyzna. Był w wieku około piętnastu lat. Jego uroda jeszcze bardziej utrudniała mi zabicie go. Już wyciągałam nóż, zbliżając się do ofiary, gdy dostrzegłam, że nastolatek nie patrzy przeze mnie jak większość ludzi. On patrzył n a mnie!
-Zamierzasz mnie zabić?- zapytał spokojnie. Kasztanowe włosy opadały mu na oczy. Z każdą chwilą wydawał mi się piękniejszy.
-Widzisz mnie?- zapytałam, a mój głos zdrżał ze strachu i podniecenia.
-A nie powinienem?- zdziwił się uprzejmie.
-Większość ludzi mnie nie widzi- wyjaśniłam.
-Przykro mi- odparł. Nie pytał kim jestem, nie wydawał się też zaskoczony. Uśmiechał się, a usta miał piękne, koloru maliny.
-Będę musiała cię zabić- ostrzegłam. Uniósł jedną brew.
-Nie uciekniesz?- zapytałam, a w moim głosie dało się słyszeć mimowolne błaganie.
-Nie- oznajmił. Zawachał się a potem dodał:- Jak ci na imię?
-Laela- szepnęłam, a mój oddech przyspieszył.
-Jestem Bartek, to chyba bardzo zwyczajne imię w porównianiu z twoim, prawda?- zauważył.
-Tak- odparłam słabym głosem. W tej chwili wydawało mi się najpiękniejszym imieniem na świecie. Musiałam go zabić. Dotknęłam jego dłoni i wtedy... Poczułam ból, jakiego jeszcze nigdy nie czułam. Stłumiłam krzyk i natychmiast go puściłam.
-Nie... Nie mogę cię dotykać...- wydyszałam. Teraz i on wydawał się zdziwiony.
-Nie wiem czemu- przyznał.
-Idę- powiedziałam krótko.
-Wrócisz?- zapytał.
-Nie proś- warknęłam i pobiegłam. Biegłam w kierunku lasu. Chciałam zapomnieć. Nie wiedziałam, co się stało. Poraz pierwszy marzyłam, żeby stało się Nic.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
pisklak
Baśniopisarz
Baśniopisarz



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 239
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd xDD
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:21, 02 Paź 2009    Temat postu:

Genialne opo Mruga Strasznie mi się podoba (a czy w ogóle jakieś mi się nie podobają oprócz moich?) i teraz powinno być na początku posta "To może dam jeszcze następną część" Dobra, wystarczy teraz czekać na Aryę Mruga I jeszcze raz mówię, wspaniałe!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:    Zobacz poprzedni temat : Zobacz następny temat  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.fanstory.fora.pl Strona Główna -> Opowiadania Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Regulamin