Forum www.fanstory.fora.pl Strona Główna

Tasiemiec [P]

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum www.fanstory.fora.pl Strona Główna -> Opowiadania
Autor Wiadomość
Arya
Moderator
Moderator



Dołączył: 25 Mar 2008
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mam wiedzieć. ?

PostWysłany: Śro 22:22, 26 Mar 2008    Temat postu: Tasiemiec [P]

Nie mam konkretnego powodu, dla którego mam nick Lusi. Postanowiłam więc pisać tasiemca. Komnetujcie go, a ja będę dopisywać nowe cząstki.
Złote myśli. Dziwna nazwa, jak na zbiór pytań, na które trzeba odpowiadać. Lusię właśnie koleżanka poprosiła o "wpisanie się do jej złotych myśli". Doszła właśnie do pytania numer dwadzieścia dwa, a było to "motto". Lusia już chciała odpisać, że nie ma motta, gdy nagle coś przyszło jej do głowy. Wstała, przeszła przez pokój i stanęła przy półce na książki. Otworzyła jedną z tych starych, pisanych na maszynie książek z materiałowymi oprawami, odziedziczonych po mamie, Dianie Wąsik- Staszkiewicz. "Kto czyta książki, żyje podwójnie."- przeczytała.
*
Luśka Staszkiewicz (przez wszystkich zwana Lusi) siedziała przy swoim biurku z porzuconym różowym zeszytem o napise "Złote Myśli" na okładce. Kasztanowe warkocze, sięgające troszkę krócej, niż do pasa miała odrzucone do tyłu, a oczy szeroko otwarte. Ogarnęła ją inspiracja. A sprawiło to jedne, a jakże piękne zdanie.
Wypisywała je właśnie na kartce z bloku technicznego cienkim pędzelkiem. Już po chwili na kartce widniały cienkie, zgrabne oraz prościutkie litery, układające się w hasło KTO CZYTA KSIĄŻKI, ŻYJE PODWÓJNIE.
Hasło tak podobało jej się, gdyż nie była dziewczynką zwykłą. Miała dwanaście lat i, gdy inne jej rówiesniczki myślały tylko o chłopakach, myślała wyłącznie o książkach. Dziwiły się jej koleżanki, gdyż żyła zupełnie inaczej, niż one, n o r m a l n e nastolatki żyły i zycie sobie wyobrarzały. Ich życie składało się z kumpeli, chłopaka, mody, urody, gwiazd i innych rzeczy, które zazwyczaj lubią nastolatki. Lusi nie miała ani przyjaciółki, ani chłopaka. O gwiazdach nic nie wiedziała, w ogóle się nie malowała, czesała zawsze w dwa cienkie i długie warkocze, a ubierała "jak leci". Wszyscy jednak ją lubili, gdyż była miła, uczynna i wzorowa w nauce. Zawsze dawała odpisać pracę domową, pomagał zrobić zadanie, ale kujonką nie była, o nie.

Powinnam zrobić jeszcze, ale czasu niiimaaa Wesoly
Komentujcie, a CIĄG DALSZY NASTĄPI Wesoly)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Saphire
Administrator
Administrator



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 149
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...

PostWysłany: Czw 17:01, 27 Mar 2008    Temat postu:

Troszkę krótkie, ale wiem, że chętnie byś wydłużyła Wesoly Za to cię nie winię. Ogólnie dosyć fajne, czekam na ciąg dalszy. Ja też mam mało czasu Mruga. Piękne Motto.
PS. To prawda, większość dziewczyn myśli tylko o takich rzeczach. Ech. Ta Luci jest taka ... inna, jedyna w swoim rodzaju.
Daję 5. Ani mniej ani więcej. Tak: bardzo dobrze Wesoly. Pozdrawiam ;*.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Alisese
Administrator
Administrator



Dołączył: 16 Mar 2008
Posty: 82
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dark Valley.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:05, 05 Kwi 2008    Temat postu:

Pierwsze wrażenie.
Nie najlepsze. Drabble to nie jest, prawdopodobnie, więc za krótkie, nawet jak na jedną część. *wkleja do poczciwego OpenOffice* Nawet pół strony a4 nie ma, a szkoda. Poza tym - tytuł. Czy mam z góry nastawić się na akcent z poczciwym "tasiemcem" - czy to w formie metaforycznej, czy też dosłownej?
[2/5pkt]

Błędy.
Cytat:
Lusię właśnie koleżanka poprosiła o "wpisanie się do jej złotych myśli". Doszła właśnie

Powtórzenie.
Cytat:
"motto". Lusia już chciała odpisać, że nie ma motta

Jak wyżej.
Cytat:
przy półce na książki. Otworzyła jedną z tych starych, pisanych na maszynie książek

Jak wyżej?
Cytat:
*

Nie widzę sensu takiego "przeskoku czasowego." Mogłaś po prostu w jednym zdaniu opisać, iż powróciła na krzesło, a chaos byłby mniejszy.
Cytat:
niż do pasa miała odrzucone do tyłu,

Przecinek po "pasa."
Cytat:
garnęła ją inspiracja. A sprawiło to jedne, a jakże piękne zdanie.

Nie wiedzieć czemu, nie podoba mi się to "ogarnęła." Poza tym "zdanie" - rzeczownik, liczba pojedyncza, rodzaj nijaki. NIJAKI, więc "jedno" zdanie, a nie "jedne."
Cytat:
Wypisywała je właśnie na kartce z bloku technicznego cienkim pędzelkiem. Już po chwili na kartce widniały cienkie,

Można pominąć słowo "cienkie", ponieważ grubość napisu jest oczywista, jeśli wspomniałaś o grubości pędzla. Wyraz "kartce" użyty po raz drugi można zamienić na "papierze."
Cytat:
Dziwiły się jej koleżanki, gdyż żyła zupełnie inaczej, niż one, n o r m a l n e nastolatki żyły i zycie sobie wyobrarzały.

Szyku przestawnego staraj się nie mieszać ze współczesnym. Tak więc "Jej koleżanki dziwiły się[...]" ma być. I zamiast przecinka - myślnik przed "normalne" oraz ""żyły." Literówka "życie." Błąd ortograficzny "wyobrażały."
Cytat:
ubią nastolatki.

Znów powtórzenie.
[5/10pkt]

Pomysł i realizacja.
Tutaj trudno mi coś powiedzieć. Pomysł nieciekawy, a realizacja - póki co - przeciętna. Nie ma niczego szczególnego w odpowiadaniu na pytania ze "Złotych myśli." Rozwiń trochę opowiadanie, wówczas zobaczymy.
[3/10pkt]

Postacie.
Jedna główna - Lusi. Wyjątkowo dużo o niej napisane, wziąwszy pod uwagę ilość tekstu. Wspomniani - znajoma "od złotych myśli", inne "nastolatki w otoczeniu Lusi." Niewiele tego. Nie mówiąc już o wewnętrznych rozterkach bohaterki, bo brak.
[4/15pkt]

Styl.
Nieciekawy. W pewnym momencie pomieszałaś dwa różne style, z dwóch różnych epok. Aj. Przeciętnie, naprawdę.
[3.5/10pkt]

Ogólny zarys.
Powtórzę się, ale... przeciętnie. Na tyle, na ile może być przy takiej ilości tekstu. Więcej części, więcej skupienia na osobowości bohaterów.
[2/5pkt]

Ocena.
Podliczamy:
2 + 5 + 3 + 4 + 3.5 + 2 = 19.5 pkt.
Czyli masz u mnie - póki co - dwójkę. W dodatku na szynach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
pisklak
Baśniopisarz
Baśniopisarz



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 239
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd xDD
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 18:00, 05 Kwi 2008    Temat postu:

Bardzo ciekawe Lusiii. Czekam na ciąg dalszy Mruga

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arya
Moderator
Moderator



Dołączył: 25 Mar 2008
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mam wiedzieć. ?

PostWysłany: Czw 21:15, 10 Kwi 2008    Temat postu: Przygoda nie z tego świata

Pisklak, chętnie bym to napisała, ale postanowiłam wystawic przed wasz krytyczny zrok "Przygodę nie z tego świata". Dawny wytworek, ale wracam do niego Wesoly
ROZDZIAŁ1:Królestwo królowej Elany
Ewa Złotkowska siedziała w pokoju pogrążona w lekturze "Romea i Julii". Była ona ładną, szczupłą dwunastoletnią dziewczynką o długich, nieustannie związanych w kucyk, czarnych włosach i brązowych, świecących oczach. Nagle dziewczynka usłyszała hałasy w pokoju obok. Był to znak, że skończyła się Wieczorynka i zaraz do pokoiku wbiegnie reszta nieletnich Złotkowskich pod opieką mamy, pani Złotkowskiej, a tata zasiądzie w dużym, czerwonym fotelu, aby oglądać Wiadomości. Kończą się chwile spokoju. Zaraz do pokoju wbiegną pięcioletnia Gabrysia, zwana Gabą podobna do pulchniutkiego aniołka i siedmioletni Michał, zwany Misiem Gaba miała blond loczki i błękitne ślepka, co dawało dodatkowy efekt jej anielskiej twarzyczce. Misiek był przeciwieństwem siostry. Chudy czarnowłosy brązowooki chłopczyk marzył o karierze otaczał się kolegami o kilka lat starszymi. Był nad wiek inteligentny i chłopcy z jego wieku po prostu go nudzili. Za to koledzy z klasy Ewki byli chłopcem oczarowani. Za to samej dziewczynie wcale nie imponował mistrz karabinu na kulki.
Drzwi skrzypnęły.
-Broń się- wrzasnął Misiek wbiegając do pokoju z nierozłącznym karabinem na kapiszony, ulubionym z kolekcji pistoletów z dźwiękiem i na wodę, na kapiszony i na kulki. Za nim śmiejąc się wbiegła Gabi z najnowszym dobytkiem- pyskatą lalką Barbie przytuloną do piersi. Na końcu wolnym krokiem weszła mama z talerzem kanapek w ręku.
-Zostawiam cię z dzieciakami, Ewusiu, daj im kanapek i sama zjedz, chociaż ze dwie-poprosiła mama. Ewa niechętnie zabrała się do karmienia rodzeństwa. Dzieciaki nie czuły się głodne i z niechęcią jadły przygotowane przez mamę kanapki. Ewa marzyła o ponownym pogrążeniu się w lekturze, ale mama surowo zabraniała jej czytać podczas opieki nad dziećmi.
-Ewka, zabierzes nas jutlo na spaacelek?- Zapytała z ufnością Gaba. Mówiła to takim przymilnym głosikiem i tak była w tej chwili podobna do małego aniołka, że siostra od razu uległa tej propozycji. Maleńka z radością oczekiwała następnego dnia. Była to sobota. Sobota wyjątkowo ładna i słoneczna tak, że mama bez obaw mogła wypuścić skłonną do chorób Gabę pod czujną, choć niechętną opieką Ewy. Do spaceru dołączył się także Misiek, nakłoniony przez mamę. Cała trojka z wolna podreptała w stronę stawu, ponieważ Gabuni zachciało się karmić kaczki. Nagle przed dziećmi pojawił się cudny motyl. Miał jasnoróżowe skrzydełka, święcące, ni to na słońcu, ni to same z siebie.
-Biegnijmy za nim, biegnijmy!!!- Krzyknęła Gaba. Nie czekając na zgodę pobiegła za maleńkim owadem jak zaczarowana. Pozostałe rodzeństwo pobiegło niechętnie za małą siostrzyczką aż do dziwnego drzewa z ogromna dziuplą u dołu. Tam wleciał mały skrzydlaty przyjaciel. Gabi ze śmiechem wgramoliła się do środka. Misiowi spodobała się dziwnie umieszczona dziupla. Nie czekając długo skoczył za siostrą. Przerażona Ewka również postanowiła tam wejść i bez namysłu wkroczyła w ciasny dla niej otwór. Dziwne było, ze nie tylko nie było jej ciasno w małym drzewie wraz z pulchną Gabrysią i ruchliwym Michałem, ale nie mogła wymacać rodzeństwa. Pomyślała, że z drugiej strony drzewa również jest jakieś wejście. Pomacała więc ścianki w poszukiwaniu otworu. Nic jednak nie znalazła. Po dokładniejszym „badaniu” kory odnalazła dziwny wystający patyk. Przycisnęła go i natychmiast zamiast w ciasnym pniu drzewa znalazła się na łące. Gabrysia i Michał ganiali się już w najlepsze za kolorowymi motylkami, podobnymi do tego widzianego na początku.
Ewa przez chwilę stała, nie mogąc wymówić słowa, ani zrobić kroku ze zdumienia.
-To chyba jakieś czary- wymamrotała po chwili. No, Ewka, pomyśl logicznie!! Znalazłaś się przypadkiem w dziwnym miejscu w towarzystwie Gabrieli i Michała Złotkowskich, którzy tak się składa są twoim rodzeństwem! Co robić, co robić??- Gorączkowo myślała Ewa nerwowo chodząc po malowniczej łące. Nagle zobaczyła w oddali zamek.
-Idziemy do zamku!- Wykrzyknęła do rozbrykanych dzieciaków.
- Cy tam mieska królewna?- Zapytała z nadzieją w głosie, Gabunia, która bardzo lubiła bajki o królewnach.
-Nie! Tam są rycerze!- Zakomunikował Misio, od razu przybierając bojowy nastrój i nastawiając pistolet na kapiszony na niedługi strzał.
-Idziemy!- Zniecierpliwiła się starsza siostra, mająca już naprawdę dość dzieciaków.
Pobiegli więc w kierunku zamku. Zamek był koloru granitu. Był potężny z dwoma wieżami i fosą stanowiącą jedyną obronę przed najazdem. Najwyraźniej zamkowi od lat nie groziło żadne niebezpieczeństwo. Most zwodzony jednak był opuszczony i najwyraźniej broniony przez straż. Nie doszli jeszcze do brzegu fosy, a już zostali wypatrzeni przez czujnych strażników na wieży. Najwyraźniej nie potrzebne im były inne obrony niż czujność, dobra broń i duża ilość straży.
-Kto?!- Usłyszały dzieci, gdy tylko dotarły do wyjścia.
-Przybysze z daleka. Mamy pokojowe nastawienie i nie zrobimy wam nic złego.- Ewa dobrze wiedziała, co powiedzieć, ponieważ czytała ona wiele przygodowych książek. Most został opuszczony w dół. Strażnicy nie byli jednak naiwni. Na moście z tempem błyskawicy pojawiła się armia uzbrojonych wojowników na koniach. Misiek natychmiast podniósł strzelbę, ale Gabrysia pisnęła ostrzegawczo, a Ewa chwyciła go za rękę.
-My naprawdę mamy pokojowe zamiary!- Zapewniła Ewka. Naiwniejsza część wojska opuściła ostre miecze, ale część stała nadal w bojowych pozycjach, szczególnie uczulona strzelbą trzymaną w ręku przez Misia. Byli ubrani po rycersku. Zbroje mieli złote, a całą resztę czerwoną. Ich miecze były złote, z czerwonymi, miękkimi rękojeściami. Ich konie miały szkarłatne siodła i uzdy. Wyglądało to naprawdę pięknie i uroczyście. Umięśnieni, wysocy i przystojni wojownicy dopełniali całość. Nagle przed wszystkich wyjechał najwyższy, najbardziej umięśniony i najprzystojniejszy. Był on ubrany piękniej niż inni i miał najlepszego, najwyższego, karego rumaka.
-Opuścić broń!- Rozkazał armii. Niewątpliwie był kimś w rodzaju dowódcy wojska. Żołnierze usłuchali go i opuścili błyszczące miecze. Tylko jeden z wyrazem nienawiści na twarzy wciąż stał w gotowości do boju.
- Ronaldo! Opuścić broń, mówiłem! To rozkaz!!!- Zakrzyknął dowódca. Strażnik zwany Ronaldem nie ugiął się tak łatwo.
-Nie! Oni mają złe zamiary! Czuję to! Zaczekają, aż ostatni opuści bron i zaatakują nas! Ale ja będę walczyć choćby sam jeden na tysiąc wojowników o dziesięciokrotnie większej potędze niż ja!!!!!- Zakrzyknął bojowo.
-Ronaldo! Nie wygłupiaj się- powiedział ojcowskim tonem dowódca.- To tylko dzieci. One nic nam nie zrobią. A pyzatym chyba pochodzą z Drugiego Świata. To przypadek- dodał, czule sadzając Gabrysię na koniu. Inny wojownik wziął na konia wyrywającego się ze śmiechem Miśka, a jeszcze jeden (wyjątkowo przystojny) delikatnie posadził Ewę obok siebie. Dopiero teraz zorientowali się, ze niektórzy wyglądają na chłopców w wieku Ewy (Ronaldo miał, co najmniej, trzydzieści). Zaciekawiona dziewczynka zapytała swego towarzysza ile on liczy sobie lat.
-Dwanaście. Jestem jeszcze niedoświadczonym wojownikiem- przyznał.
-Tylko dwanaście??- Zdumiała się.
-Tak. Ale nie skończyłem jeszcze siedemnastu lat, więc nie uczestniczę jeszcze w wojnach. Bronię tylko zamku, ale to również odpowiedzialne zadanie- cierpliwie tłumaczył chłopiec.
-Ja również mam dwanaście lat, ale w kraju, z którego pochodzę nie mogę jeszcze pracować- poinformowała Ewa.
-Tak. Pochodzisz z Drugiego Świata. U was osiemnaście lat to pełnoletniość, a wcześniej nie możecie pracować- wykazał się wiedzą.
-Drugiego Świata?- Poinformowała się dziewczyna.
-Tak. Bo to jest tak jakby inny świat- wyjaśnił wojownik obojętnie.
- A jak jest u was?- Zaciekawiła się nastolatka.
-W wieku jedenastu lat człowiek wybiera sobie przyszły zawód. Uczy się jego podstaw do dwunastego roku życia. Od tej pory aż do skończenia lat siedemnastu wykonujemy łatwiejsze zdania. Od lat siedemnastu każde wyzwanie jest przeznaczone dla nas. Lepiej mamy, prawda?- Zapytał o zdanie chłopak.
-Taa- Rzuciła niedbale dziewczyna.
-Jak masz na imię?- Zapytał miły chłopiec.
-Ewa, a ty?- Mruknęła.
-Rikko- przedstawił się. Ewa nigdy nie słyszała takiego imienia. Zdziwiło ją ono bardzo. Tajemniczy Rikko zapewne odczytał to z jej miny.
-W Naszym Świecie jest takie imię. Męskie.- Wyjaśnił.
-No, dzieciaki, tu już konno wjeżdżać nie wolno- przypomniał oficer.
-Wiem!- Powiedział Rikko buntowniczym tonem.
-Rikko i reszta pod bramę pilnować, a Ronaldo… Nie, Apollo! A Apollo z dziećmi do Jej Wysokości Królowej Elany. Ja idę z resztą do bramy, Apollo. Tylko proszę, bez głupstw!- Apollo zszedł z konia. Okazał się on siedemnastoletnim młodym człowiekiem. Troskliwie zaprowadził trójkę do Sali, w której królowa siedziała na tronie.
-Kolejni przybysze z Drugiego Świata- powiedział Apollo przybierając znudzony ton bohatera, dla którego taka trójka dzieciaków nie z jego świata była nudziarstwem i drobnostką. Ewa przeciwnie- sama nie pojmowała jak bardzo jest zdziwiona i przestraszona.
-Wasza wysokość nie!!!!!!!!!! To wrogowie!!!!!!!!! Czuję to!!!!!!!!!!- Wrzasnął ktoś nagle. Ewie serce podeszło do gardła, a Gabrysia się rozpłakała. Misiek za to zachował zimną krew i pośpiesznie wycelował swój karabinek w…. RONALDA!
-Ronaldo!- Wykrzyknęła królowa.- Widzę, że nie lubisz tej trójki, ale nie musisz jak zwykle oskarżać.
-Ale pani! To prawda!- Wykrzyknął Ronaldo. W tej chwili do sali wbiegł oficer.
-Pani! Pani on kłamie!!!!- Wykrzyknął klękając przed królową.
-Wiem, Arnoldzie. Zabierz tego szaleńca i zostaw mnie z dziećmi sam na sam- spokojnie, a może nawet czule odparła królowa.
-Tak jest- odpowiedział tym samym dziwnie czułym i spokojnym tonem ciągnąc zawistnego wojownika i prowadząc Apolla.
-Dobrze więc. Jak się nazywacie?- Królowa zwróciła się do dzieci.
-Ewa…- zaczęła dwunastolatka przyglądając się królowej. Była to wysoka, piękna kobieta, wyglądająca na lat conajmniej dwadzieścia. Siedziała dumnie na tronie, najwyraźniej przystosowana do hołdów i luksusów.
-Jestem Gaba- Przedstawiła się samodzielnie Gabrysia.
-Gaba? A inaczej? Ach te wasze zdrobnienia. Nie powinno się was ich uczyć- westchnęła królowa.
-Gabriela- pospieszyła z wytłumaczeniem Ewa.
-Ciekawe, bardzo ciekawe- mruknęła królowa Elana pod nosem.
-Mam na imię Michał- poinformował Misiek bohatersko.
-Michał, Ewa i Gabrysia… Złotkowscy?- Niespodziewanie zapytała królowa. Spowodowała u Ewy jeszcze większy strach, zdziwienie, a zarazem podniecenie.
-T- tak- powiedziała dziewczyna ostrożnie.
-Jestem waszą ciocią- rozpromieniła się królowa.
-C-co??- Zakrzyknęła cała trójka Złotkowskich jednocześnie.
***

Sory, że tak dużo. Więcej miało byc Wesoly


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Arya dnia Czw 21:16, 10 Kwi 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Saphire
Administrator
Administrator



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 149
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...

PostWysłany: Pią 12:55, 11 Kwi 2008    Temat postu:

Ogólnie spodobało mi się średnio. Przepraszam, ale niestety tak. Trochę za szybko się wszystko dzieje. Już w pierwszym rozdziale są w tej krainie i już się dowiadują o ciotce. Chociaż powinno być później ciekawe.

Cytat:
Był nad wiek inteligentny

Coś mi tutaj nie pasuje. Może raczej "Pomimo swojego wieku, był bardzo inteligentny" albo "Był bardzo inteligentny jak na swój wiek" O.

Dużo powtórzeń słowa niechętnie

Cytat:
Drugiego świata? -Poinformowała się dziewczyna


Coś z tym poinformowała mi nie pasuje. Może "zaczęła wszystko rozumieć" albo nawet "zdziwiła się"... To nie ma z tym związku.

A z zalet, to podoba mi się postać Ronalda i dialogi przeprowadzone między nim a dowódcą, gdy stoją na moście Wesoly.
No i fabuła ciekawa Wesoly.
Oryginalna tematyka, fajne postacie... Przydałoby się trochę więcej opisów niektórych miejsc, żebym mogła sobie to wyobrazić. Nie każdy ma wyobraźnię jak Ania z Zielonego Wzgórza Wesoly.
Dużo też przeciwieństw. Raz po myślniku jest dużą literą, a raz małą. Poradziłabym po każdym napisaniusprawdzać wszystko i poprawiać. Znam to, jak łapie wena to od razu siadasz do pisania i nie zwracasz uwagi na błędy. Ja też tak robię, ale już po kilku niewypałach nauczyłam się wszystko sprawdzać i stawiać do kupy. Trzymam kciuki za następny rozdział Mruga.

Ocena: 4-
Mały minusik za te wady związane z brakiem opisów niektórych miejsc. Mimo wszystko podoba mi się Mruga.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arya
Moderator
Moderator



Dołączył: 25 Mar 2008
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mam wiedzieć. ?

PostWysłany: Pią 20:49, 11 Kwi 2008    Temat postu: Rozdział1 (część 2)

Na poczatek: Dzięęęęęęękiiiii Saph!!! Zachęciłaś mnie tą -4 Wesoly Obiecuję, ze dodam kilka opisów i popracuję nad błędami. Tym razem mniej Wesoly

Pół godziny później wszyscy zasiedli przy stole w królewskiej jadalni. Wszyscy, czyli mama, tata, Misiek, Gaba, Ewa i CIOCIA Elana. Zaczęły się pytania i dyskusja przy pieczeni, jakiej zapewne większość z was nie jadła. Powiedziałabym nawet nikt, ponieważ była to specjalność najlepszego kucharza Zaranii (tej właśnie krainy, Ten Świat był podzielony na krainy). Było tam tez wino bezalkoholowe, którym raczyli się wszyscy mieszkańcy Tego Świata. Wracając jednak do pytań, pierwsze zadała Ewa. Jadalnia była piękna. Cała wypełniona złotem. Nawet posadzka była pozłacana. Wszędzie też było pełno drogich kamieni, zwłaszcza róbinów. Po środku stał duzy, rzeźbiony, chebanowy stół i takież krzesła z jedwabnymi, miękkimi, czerwonymi poduszeczkami. Na koncu stołu stał wielki fotel, podobny do krzeseł, z wyjątkiem jedenej rzeczy. Zamist chebanu wykonany był ze złota. Na nim właśnie zasiadła Elana.
-Wiedzieliście o Tym Świecie?- zapytała Ewa tonem bardzo przybliżonym do oskarżycielskiego. Mama podjęła się tłumaczenia.
-Córeńko! Ty też teraz wiesz. Nie mogliśmy was uświadomić, ponieważ nigdy sami nie trafilibyście do Zaranii. Takie jest prawo. Teraz będziemy żyć tylko tu. Jutro wybierzesz sobie zawód, a pojutrze będziesz go wykonywać- wytłumaczyła.
-A my?- chciała wiedzieć Gaba.
-Wy będziecie bawić się wokół pałacu i w nim samym. Teraz będziecie używać do tego zabawek z Zaranii. Dostaniecie takie- powiedziała ciocia.- Zaraz karzę przyprowadzić najlepszego w Zaranii zabawkarza.
-Czy mogę zachować pistolecik?- Zapytał z nadzieją Misio.
-Kapiszony tutaj nie działają. Ale możesz- powiedział tata.
Później wszyscy razem wybierali z drewnianych, skórzanych, szmacianych, papierowych, a nawet złotych i srebrnych zabawek. Na koniec Elana kazała służbie pokazać pokoje dzieci. Gabrysia dzieliła pokoik z rodzicami. Michał miał pokój prawdziwego rycerza. Była w nim każda dostępna u zabawkarza broń oraz duży drewniany koń. W pokoju można było znaleźć też małą złotą zbroję. Wystrojony był na szkarłatnie. Meble były drewniane i stylowe. Jesionowy stolik na rzeźbionych nogach był przykryty bordową serwetą, było też ogromne łoże ze szkarłatną pościelą. Dywan był czerwony, a na nim wyszyty złotą nitką rycerz. Nad łożem stał obraz przedstawiający wojnę w Zaranii. W oknie były czerwone zasłonki. Na stoliku stała szkarłatna świeca paląca się słabym światłem, ale pomieszczenie dodatkowo oświecał kominek. Na stoliku stały też (ciepłe jeszcze) bułeczki z dżemem i wino bezalkoholowe. Pokój Ewy był także bardzo ładny. Stolik w nim miał „pajęcze” nóżki i był przykryty jasnoróżową serwetą. Łoże miało takąż pościel Nad nim wisiał piękny obraz przedstawiający łąkę, na której znaleźli się po przejściu do Tego Świata (Rajską Łąkę). Okno ukrywały jasnoróżowe zasłony, a na stole stała różowa świeca o słabym ogniu. I tu był kominek. Podłogę ozdabiał różowy, miękki dywan. Pokój rodziców i Gabrysi był pokojem zabaw. Pełno tam było różnych zabawek. Łoże było olbrzymie, mogące spokojnie pomieścić trzy, a nawet więcej osób. Pościel miało żółtą. Nad łóżkiem wisiał obrazek z dużą papugą- arą. Stolik był prosty, ale nie potrzebował serwety. Sam już był pomarańczowy. Na nim stała świeca- baletnica i miska karmelków. Stała tam też półka pełna najlepszych dostępnych zabawek- od lalek aż po puzzle. Na dywanie była wyszyta duża różyczka. Wszystkie pokoje były ładne i niepowtarzalne. Michał po wejściu do pokoju usiadł na dywanie ze sterta różnej broni na kolanach. Mama wzięła się do opowiadania bajki Gabie na dobranoc. Tata wyszedł na nocną zmianę straży, ponieważ też był wojskowym (w nocnej zmianie nie uczestniczyli wojownicy przed siedemnastym rokiem życia). Ewa zaprosiła do siebie Rikko. On jednak nie przyjął zaproszenia, ponieważ do domu miał daleko, a było już ciemno. Wobec tego dziewczyna wysłała dorosłego strażnika pełniącego straż, by dopilnował bezpieczną drogę Rikka do domu i poszła spać. Po chwili wszyscy już spali po ciężkim, ale przyjemnym dniu. Słychać było tylko postukiwanie zbroi strażników i pohukiwanie sów. Nikt nie wiedział, ze prawdziwa przygoda jeszcze przed nimi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Saphire
Administrator
Administrator



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 149
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...

PostWysłany: Pią 21:26, 11 Kwi 2008    Temat postu:

Hmm... Duża poprawa, więcej opisów i prawie żadnych niedociągnięć Wesoly. Moje słynne na innym forum oko dostrzegło jednak kilka Mruga. Nie piszę tego, żeby ci zrobić przykrość, ale żebyś nabrała większego doświadczenia Mruga. Ogólnie ładnie Wesoly.

Cytat:
Pierwsze pytanie zadała Ewa. Jadalnia była piękna...

Kolejność nie pasuje. To o pytaniu można byłoby dać pod koniec opisu jadalni. A sam opis bardzo ciekawy i już mogłam sobie wyobrazić jak wszystko wygląda Wesoly
Cytat:
Tej właśnie krainy. Ten Świat był podzielony na krainy

Powtórzenie "krainy". Mogłoby być np. tak: "Tej właśnie krainy. Ten Świat był na nie podzielone." albo chociażby "Jednej z krain tego świata, w której się obecnie znajdowali" Wesoly.
Cytat:
zwłaszcza róbinów

Błąd ortograficzny w słowie "rubin" pierwsze "u" powinno być otwarte Mruga.
Cytat:
Wiedzieliście o Tym Świecie?- zapytała Ewa tonem bardzo przybliżonym do oskarżycielskiego. Mama podjęła się tłumaczenia.
-Córeńko! Ty też teraz wiesz. Nie mogliśmy was uświadomić, ponieważ nigdy sami nie trafilibyście do Zaranii. Takie jest prawo. Teraz będziemy żyć tylko tu. Jutro wybierzesz sobie zawód, a pojutrze będziesz go wykonywać- wytłumaczyła.

Tu mam tylko jedno ale. Pozatym ten fragment jest jednym z najładniejszych! Bardzo mi się podoba. Oto moje ale:
Po "takie jest prawo" mogłaś jeszcze coś dodać. Na przykład Ewa mogła się zapytać "I co teraz zrobimy?" Albo Misiek mógł wtrącić "To będziemy odwiedzać Zaranię?" A potem dopiero mama spokojnie by im to wytłumaczyła. To wyglądało, jakby im od razu narzucała to co mają robić.
W opisie pokoju Miśka było dużo słów "czerwony" i "szkarłatny". Mogłaś zastąpić je zwrotami, tj. "to miało kolor zbliżony do tego" albo "a kolor tego bardzo przypominał barwę tego". Ale wyobraziłam sobie ten pokój i musi być ładnie Mruga.
Cytat:
...pomieszczenie dodatkowo oświecał kominek

Oświecał mi nie pasuje. Może być od biedy, ale lepiej było tu użyć "rozjaśniał" lub "oświetlał", a nawet "dawał światło"... Ale chciałabym mieć kominek Wesoly!
Cytat:
Okno ukrywały jasnoróżowe zasłony

Może lepiej okrywały lub przysłaniały... Może nawet zdobiły? Kto chciał schować okno xD?
Cytat:
Pokój rodziców i Gabrysi był pokojem zabaw. Pełno tam było różnych zabawek

Miałam zwrócić uwagę na częste powtarzanie się słowa "był", ale w sumie drugie zdanie było niezbyt potrzebne, bo samo pierwsze informuje czytelnika, że prawdopodobnie znajdowały się tam zabawki.
Co do reszty to jest całkiem przyzwoita. Bardzo fajnie, na prawdę się postarałaś Wesoly. Z opisami szczególnie, pochwalam! Już niedługo dosięgniesz ideału Wesoly.
Waham się co do oceny. Tak mnie zdobyłaś tymi opisami, że chciałam dać 5-, ale na razie jednak zdecydowałam się na 4+. Zobaczymy co będzie dalej. Życzę powodzenia i jestem ciekawa dalszego ciągu ;**.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arya
Moderator
Moderator



Dołączył: 25 Mar 2008
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mam wiedzieć. ?

PostWysłany: Sob 19:41, 12 Kwi 2008    Temat postu: ROZDZIAŁ DRUGI

Dzięki!! Widzę, że się poprawiam Wesoly Chwilowo nie piszę z kompletenego braku czasu, ale jutro postaram się coś dołożyc[/i]

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Saphire
Administrator
Administrator



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 149
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...

PostWysłany: Sob 20:57, 12 Kwi 2008    Temat postu:

W takim razie czekam Wesoly.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arya
Moderator
Moderator



Dołączył: 25 Mar 2008
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mam wiedzieć. ?

PostWysłany: Pon 21:29, 14 Kwi 2008    Temat postu: ROZDZIAŁ DRUGI

brak czasu zupełny .

Wkrótce rodzina Złotkowskich znalazła się razem z innymi w „wirze” życia. Ewka postanowiła pracować jako tancerka biesiadna. Śluby i tym podobne większe uroczystości to nie była jej działka. Ona towarzyszyła grupie młodych dziewczynek urządzających przyjemne popołudnia i huczne imieniny. Pierwszy dzień był pełen zarówno przykrości i rozczarowań jak i radości i przyjemności. Przyszła na Rajską Łąkę, gdzie spotkała się z innymi nowymi w tym fachu dziewczętami. Ariella od razu przypadła jej do gustu. Była to piękna dziewczyna, o blond włosach i niebieskich oczach. Miała naprawdę urok godny tej pracy. Tym urokiem potrafiła zjednać sobie prawie każdego. Za to dziewczyna o imieniu Flora nie za bardzo przypadła Ewie do gustu. I wzajemnie. Flora, choć piękna, nie była miła. Najbardziej znęcała się nad Ewą z powodu jej sławy, (którą zdążyła już uzyskać) oraz nietutejszego imienia. Imię i sława- to były powody, dla których wiele koleżanek drwiło z Ewy. Ariella broniła ją jak umiała, czyli wdziękiem i ostrym językiem. No, ale wróćmy do konkretów. Po chwili na łące pojawiła się najcudowniejsza kobieta, jaką Ewa kiedykolwiek widziała. Podszeptywanie Arielli, że one też takie będą przyjemnie nią wstrząsnęło. Dodatkowym wstrząsem stała się informacja, że za dziś mają swój pierwszy występ. Od razu zajęły się ćwiczenie układu.
***
Gaba i Misiek zajęci byli zabawą w księżniczkę i rycerza. Dopiero, co zjedli drugie śniadanie składające się z rogali z czekoladowym nadzieniem i wina. Misio wsiadł na swojego rumaka na kołach i próbował zmusić go do poruszania się bez ciągnięcia za sznurek. Nie wychodziło mu to.
-Nic nie będzie z zabawy, kiedy rycerz nie ma konia- poinformował siostrę.
-Ależ zabawa jest naprawdę fajna! Chodźmy na Rajską Łąkę, będzie jeszcze lepiej!- Odpowiedziała zajęta rolą księżniczki Gabunia.
-To może chodźmy do koni wojowników?- Przekonywał Miś. Na to siostra od razu się zgodziła. Choć tylko raz widziała małą stajenkę położoną w przedsionku pałacu już bardzo lubiła tam przebywać. Poszli więc. Po drodze napotkali Rikka, którego dobrze już znali.
-Co tam u was słychać, szkraby?!- Zapytał z właściwą sobie wesołością.
-Idziemy do stajni!- Ochoczo wyjaśniła Gaba.
-Jeśli chcecie mogę powozić was na Huncwocie- zaproponował chłopiec. Huncwot, był to jego koń. Jego samego i Ewy ulubiony. Dzieciaki z radością przystały na propozycję przejażdżki.
***
Ćwiczenia układu nie poszły do końca dobrze, ponieważ przy każdej możliwej okazji Flora kopała Ewę w kostki, a Ariella stawała Florze na stopach. Po kilku godzinach ćwiczeń doszły jednak do wymarzonego efektu. Wtedy śliczna nauczycielka jednym ruchem ręki uciszyła małe uczennice.
-Nasz pierwszy występ odbędzie się tradycyjnie u Jej Wysokości Królowej Elany. Będzie zachwycona widząc was. Występy zaczną się o dziewiętnastej, ale o osiemnastej zacznie się charakteryzacja. Przemienię was w istne anioły- wyjaśniła jedwabistym głosem. Dziewczynki zaczęły powoli się rozchodzić. Dziwne było tylko, ze Flora nie odchodziła. Stała tak póki Ariella nie odeszła. Kiedy to się stało podeszła do Ewy.
-Jaśnie panienka z Drugiego Świata i gospodyni przyjęcia, tak? Dopilnuję, że nie będziesz do tego wszystkiego najwdzięczniejszą tancerką! Ta biesiada nie będzie udaną dla ciebie!- Krzyknęła. W tej chwili Ewa mało co się nie popłakała i w tej chwili usłyszała ciepły, miły głos.
-Co masz zamiar zrobić Ewce?- Zapytał Rikko, który siedział na wysokim i pięknym koniu Huncwocie, którego oboje tak lubili.
-Nic, nic- pisnęła Flora, bez powodzenia naśladując jedwabisty głos nauczycielki. Zrobiła jednak niejakie wrażenie na Rikku, ponieważ ten uśmiechnął się pobłażliwie, a zarazem słodko i powiedział, że w takim razie się cieszy. Ewie coś przeskoczyło w brzuchu. Musiała szybko zakończyć te nieprzyjemne dla niej starcie. Dopiero teraz zorientowała się, że przez chwilę Flora i Rikko rozmawiali. Coś znów przeskoczyło jej w brzuchu, ale tym razem mocniej.
-Musimy już iść, Rikko- poprosiła pospiesznie.
-Fakt. Do widzenia, Floro, do spotkania- pożegnał się. Uścisnęli sobie dłonie, a Flora wysłała Ewie wyjątkowo bezczelny uśmiech.
***
Misiek i Gabrysia bawili się przy stajni. Karmili konie marchewkami pod czujnym okiem jednego ze strażników. Bardzo lubili karmić konie, które bez podziękowania wchłaniały to, co im się dało. Nagle usłyszeli stęp konia. To Rikko i Ewa na Huncwocie jechali do stajni. Dzieciaki natychmiast rzuciły się ku nim krzycząc na przemian Ewa!, Rikko! i Huncwot! Rikko zatrzymał Huncwota i zeskoczył z rumaka. Ewa z wdziękiem zsunęła się z grzbietu i przytuliła Gabę, która w tym momencie przypominała miękkiego kotka. Potem jak zwykle męski i nieustraszony Misio. Przyszła mama.
-Dzieci, obiad! Co wy tu jeszcze robicie??- Zapytała zdenerwowana. Cała trójka pobiegła na obiad. Ewa miała ochotę wrócić i zaprosić przyjaciela na obiad, ale wiedziała, ze nie może. W końcu to zamek cioci Elany.
-Cieszysz się z występu w pałacu?- Zapytała Ewę ciocia.
-Tak… To było dla mnie… - wyjąkała dziewczynka.
-Zaskoczenie?- Celnie trafiła ciotka. Ani Misiek, ani Gaba nie słuchali tej rozmowy, choć ich rodzice czujnie ją śledzili. Dzieciaki zajęte były swoimi sprawami. Misiek układał entuzjastycznie plan przekształcania w wielkiego wojownika. Co mu tam jakaś strzelba, leżąca pod stolikiem w jego rycerskim pokoju? On będzie wojownikiem. Takim, jak Arnold. (Nie wiedział tylko, że Arnold też ma swoje słabości.) Codziennie będzie ćwiczył, aż mama, tata, Gaba i Ewa zobaczą, że jest silny i się nadaje, a wtedy pozwolą mu dołączyć do królewskiego wojska. Będzie się uczył, a potem będzie lepszy niż Rikko i wtedy wygra te wszystkie wojny i będzie miał śliczną królewnę i... Zobaczymy, co będzie dalej.
Gabrysia miała myśli dość podobne do tych w Drugim Świecie. Chciała zostać księżniczką. Nosiłaby wtedy koronę jak ciocia Elana. Ona nigdy nie będzie damą do towarzystwa! Co takiej damie do królowej? Wolała jednak ciocię uprzedzić, na wypadek, gdyby ta zechciała nagle przekazać tron komuś innemu. Któżby był tego bardziej godzien niż Gabriela Złotkowska.
-Ciociu, ja będę królową po tobie, dobrze?- Zapytała prosząco wznosząc swoje śliczne, niebieskie oczka aniołka.
-Ależ oczywiście, Gabuniu!- Zapewniła ciotka. Dzieciątko zalała fala radości i miłości do ciotki.
- A wiesz, że Rikko zabrał nas dzisiaj na spacerek konikiem?- Zapytała ciotki.
-Boże! Jaki Rikko??- Zapytała mama.
-A! Rikko! To dobre dziecko. Słyszałam już od Arnolda… To znaczy, generała. Mniejsza z tym. Słyszałam już od niego, że nawet za bardzo interesuje się twoimi dziećmi- opowiadała ciotka.
-Naprawdę? Uroczy!- Rozpływała się mama.- Musimy go tu kiedyś zaprosić!
Ewę coś tknęło. Sama przeciwko sobie odezwała się do osób przy stole.
-A może zaprosimy Rikka na dzisiejsze występy?- Zapytała.
-No właśnie, Alano, to bardzo dobry pomysł- dołączyła się mama.
-Tak! Tak!- Zawołali Misiek i Gabunia.
-Dobry pomysł, Ewuniu- zgodziła się od razu ciotka Alana.
Tak więc wieczorem wesoła i stremowana Ewa udała się wieczorem na charakteryzację. Obie z jej najlepszą przyjaciółką Ariella bały się, że Flora popsuje występy tak, jak popsuła próbę. Ich obawy rozwiały się, gdy cała grupka milczących, stremowanych i onieśmielonych dziewczynek weszła do sali jadalnej (uroczyście przyozdobionej), by obejrzeć parkiet, na którym mają występować. Był to prawdziwy drewniany parkiet, najlepszy, jaki mogły sobie wymarzyć. Był podwyższany, a obok stała prawdziwa orkiestra. Na przeciw parkietu stoły z wygodnymi machoniowymi krzesłami. Na karzdzym z nich widniał podpis, jaka osoba tam usiądzie. Wszystkie rzuciły się wtedy do siedzeń z nazwiskami osób, dla których są przeznaczone. Gdy jak inni stremowana Flora zobaczyła miejsce przeznaczone dla Rikka od razu spłonęła szkarłatnym rumieńcem i zaczęła być roztargniona, a co dopiero mówić o podstawianiu komuś nogi w tańcu. Dziewczynki schroniły się w bocznej komnacie i niecierpliwie wypatrywały gości. "To idzie mój tata i mama z dzieciakami, a to ciocia Alana" relacjonowała sobie w myślach Ewa. Ciotka rozmawiała z jakąś przyjemnie wyglądającą kobietą i dowódcą Arnoldem, Gaba i Misiek podjadali ze stołu, a mama i tata rozmawiali ukradkiem z Rikkiem. Na widok Rikka kilka dziewczyn westchnęło tęsknie, a Ewa dostała dziwacznego uczucia w żołądku, jakby coś olbrzymiego zjadało jej wnętrzności. Już czas! Zabrzmiała muzyka, dziewczynki niepewnymi ruchami ruszyły w tan.
*
Misiek i Gaba obserwowali siostrę.
- Jak będę królową to będzie codziennie dla nas Ewcia tańczyć- myślała głośno Gabrysia.
-Dla mnie nie, bo ja będę walczył na dużej wojnie!- Zaprzeczył ochoczo Misio Z tą sprzeczką należało natychmiast udać się do mamy.
-Mamusiu!- Podjęła się Gaba.- On nie chce patrzeć na Ewcię, jak będzie występować, a ja będę księżniczką, a on rycerzem!- Mama nie zwróciła uwagi na tą skargę, pragnąc prowadzić dalszą rozmowę Z Rikkiem. Za to młody wojownik odpowiedział małej koleżance z wielką czułością i zrozumieniem.
- A więc ja przyjdę oglądać, a jego wypędzimy na wojnę, Gabuniu- zaproponował, całkowicie zjednując sobie jej matkę.
-Tak. Nie będzie oglądać!- Powiedziała z satysfakcją Gabrysia.
-Bo będę na wojnie- odpowiedział Misiek z miną bohatera.
-Sama bym tego lepiej nie wymyśliła- pochwaliła mama.
Muzyka ustała. Koniec występu. Teraz każda z tych uroczych, umalowanych panienek weszła za kurtynę, wzięła półmisę pełną smakołyków i postawiła ją na stole. Dziewczęta, które wypełniły już swoje obowiązki przylepiały się do jakiegoś gościa chichocząc, zabawiając i wdzięcząc się. Ewa również wbiegła za kurtynę z zamiarem szybkiego podbiegnięcia do Rikka, kiedy usłyszała komendy wydawane przez nauczycielkę podającą półmisy. Stanęła w kolejce za przyjaciółką Ariellą i zaczęła przysłuchiwać się uwagą.
-Tak tak, Elino, dobrze Anastazjo, tak jest Floro. Ariella, kochana, ty jesteś odważna. Idź do królowej Alany. Ewa. Ewa! Ty idź do któregoś z gości, których nie znasz- upomniała. Ewa nie była zbyt zadowolona z rozkazu, ale cóż robić?
-I co, jaśnie panienko??- Zawołał buntowniczy głos z tyłu. To Flora ze swoim półmiskiem stała, uśmiechała się drwiąco.- Nie jesteś już królową? Jaśnie panienka zakochana w prostym strażniku? Łyso ci bez Rikkusia?- Pytała. I wyszła nie czekając na odpowiedź, z satysfakcją widząc, że rywalka o mało co nie upuściła swojego półmiska.
To nie możliwe! Myślała Ewa Ja zakochana? I to w Rikku? To tylko mój przyjaciel! Wciąż tak sobie mówiła, gdy czuła rewolucje w żołądku na jego widok, lub, tknięta dziwnym impulsem, mówiła dziwne rzeczy. Opanowała się i postawiła półmisek na stole, upuszczając garść rodzynek i obserwując Florę, prawie przylepioną do Rikka. Skupiła się na sobie. Odnalazła wzrokiem wytworną kobietę w średnim wieku, ubrana w długą, bordową suknię.
-Podobały się pani występy? Proszę wziąć coś z półmiska!- Ochoczo zaczęła.
-Jak masz na imię?- Odpowiedziała sucho kobieta, nie wprowadzając cienia uśmiechu na swą wytworną twarz.
-Ewa- mruknęła dziewczynka, nie patrząc na rozmówcę i (nieprawidłowo) zmazując uśmiech z twarzy.
-Spójrz ty na mnie! Czy nie jesteś siostrzenicą królowej Alany?- Zapytała podenerwowana kobieta.
-Tak, oczywiście, proszę pani- odparła pogodnie Ewa wpatrzona w Rikka.
-Jeśli naprawdę jesteś siostrzenicą królowej, czyli mojej córki i córką mej drugiej córki, a zarazem moją wnuczką nie powinnaś patrzyć tak na tego prostego strażnika! W Zaranii okropnie rozpuszczają dziewczęta! U nas, w Glorjacie takie przypadki są natychmiast od siebie oddzielane- opowiadała.
-Jak patrzę?? Jakie przypadki?? I co to, do licha, jest Glorjata???- Wybuchła Ewa.
-Jakie przypadki?? Ciężkie przypadki! Przypadki beznadziejnej miłości do zarozumiałych strażników! U nas w Glorjacie…!- Krzyczała kobieta, ale przerwano jej, a dokładniej przerwała jej drobna kobieta jej wieku, ale o dużo przyjemniejszej twarzy i w balowej sukni koloru dojrzałej cytryny.
-Aurelio! Przestań tak mówić na biedną młodą kobietkę! Kto to jest ten młodzieniec? Bardzo obiecujący. Od jak dawna… No wiesz. Od jak dawna TO czujesz?- Zapytała porozumiewawczo z szachrajskim błyskiem w oku.
-Ja… Nie! Nigdy! Nie Rikko!- Krzyknęła poirytowana nastolatka prawie płacząc. Pospiesznie uciekła do swojej komnaty ignorując krzyki obu pań i triumfalną minę Flory. Wbiegła do pokoju, przekręciła zasuwę i okryła się miękkim kocem o kojąco jasnym odcieniu różu i zatonęła w łzach. Jeszcze około pół godziny wypłakiwała się za krytykującą babcię, kobietę o łobuzerskim spojrzeniu, powodującego dziwne uczucia Rikka, tryumfującą Florę, oraz na pewno złe mamę i nauczycielkę. A kiedy już omal nie usnęła, zmęczona płaczem i emocjami usłyszała ciche pukanie do drzwi.
To tylko mama, albo Gabunia, albo Piotruś chcą mnie pocieszyć pomyślała. Otworzyła drzwi, żwawo, choć niechętnie. I jak myślicie, kto tam stał? Rikko i Ariella! Stanęli nieśmiało w progu, patrząc na ładną, choć rozeźloną twarzyczkę Ewy. Po chwili zza nich wyłonił się rycerz Misio i księżniczka Gabrysia.
-Bardzo jesteś zła?- Zapytała nieśmiało ta ostatnia. Niestety nie dowiedziała się tego.
-Wejdźcie- zaprosiła krótko starsza siostra. I weszli. Rikko stał, Ariella za pozwoleniem Ewy usiadła, a Misio i Gabunia rzucili się na łóżko, doszczętnie rozrzucając poukładane w pośpiechu kołderki, jaśki i poduchy.
- Bardzo narozrabiałam?- Zapytała cicho Ewa.
-Nie.. Nie, nie!- Zapewnili w pośpiechu.
-Czyli, że bardzo?- Domyślała się dziewczyna.
-No, jak dla kogo- odpowiedział Rikko.
-Pani Elina była wściekła- zapewniła Ariella. Czy pani Elina to jej ciocia? Nie, ciocia to Jej Wysokość Królowa Alana. W takim razie, kim jest wspominana przez przyjaciółkę kobieta.
-Kto?- Zapytała zdziwiona Ewa.
-No, nasza nauczycielka. Ale królowa i trochę gości uśmiało się do łez. Inni jednak byli ostro zgorszeni. Ale nie martw się, Flora wyglądała jakby miał ją zaraz szlag trafić- ciągnęła swe opowieści Ariella.
-Uważam, że Flora to bardzo miła osoba- oświadczył bezbarwnym tonem Rikko.
-Jak dla kogo- warknęła Ewka. Ciągnęli tak trochę tę burzliwą dyskusję, ale szybko postanowili przestać się wykłócać i zmienili temat. Zaczęli rozmawiać o grze w warcaby. Cała trójka twierdziła, że gra nieźle, więc zechcieli to sprawdzić. Gra szła świetnie, póki się nie ściemniło i Rikko oraz Ariella nie poszli do domu. Ewie szkoda było rozstania z przyjaciółmi, ale humor wyraźnie jej się poprawił.
Nie obeszło się nazajutrz od bury, ale później nie było już żadnych przykrych wypadków, a zabawa z takimi występami na ogół jest świetna. Trwało tak cały rok, lecz pewnego dnia zdarzyło się coś, co zupełnie zmieniło dotychczasowy bieg wydarzeń. Ale o tym w następnym rozdziale!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Saphire
Administrator
Administrator



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 149
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...

PostWysłany: Wto 16:56, 15 Kwi 2008    Temat postu:

Taak... Nie wiem po trzecim odcinku pod jaką kategorię podpiąć to opowiadanie. Przygodowe, fanatastyczne, czy takie dla nastolatek, jak np Pamiętnik Księżniczki? Ale zdaje mi się, że jak na początek powinno być więcej czegoś takiego... Mam nadzieję, że później się rozkręci, że książka będzie miała jakiś cel i fakty będą powiązane. Teraz tradycyjnie wypatrzone przez zielone oko błędy:

Cytat:
gdzie spotkała się z innymi nowymi w tym fachu dziewczętami.

Zapomniałaś o przecinkach, pomiędzy "innymi" a "nowymi". Między przymiotnikami stawia się przecinki.
Cytat:
nad Ewą z powodu jej sławy, (którą zdążyła już uzyskać)

Dopiero po chwili domyśliłam się czemu uzyskała sławę. Mogłaś napisać, że stała się popularna z powodu afery, jaką wyrządziło jej pojawienie się w Zaranii i z powodu swego pochodzenia.
Cytat:
W tej chwili Ewa mało co się nie popłakała i w tej chwili usłyszała ciepły, miły głos.

Nie może być! Powtórzenie.
Cytat:
Karmili konie marchewkami pod czujnym okiem jednego ze strażników. Bardzo lubili karmić konie, które bez podziękowania wchłaniały to, co im się dało. Nagle usłyszeli stęp konia.

Jak wyżej.
Cytat:
na obiad. Ewa miała ochotę wrócić i zaprosić przyjaciela na obiad

Obiad. Jak wyżej.
Cytat:
właśnie, Alano,

Czy mi się tylko zdaje, czy ciotka ich zwała się Elana przez E?
I już dalej jest Alana.

Cytat:
karzdzym

Jednocześnie błąd ortograficzny i literówka. Powinno być "każdym" przez ż i bez "z" przy "d".

Jeszcze troszkę tam było, ale nie mam czasu. W sumie to niezbyt mnie interesuje co się dalej wydarzy. Takie to z deka nijakie, jeśli ma chodzić o rozwój akcji. A ogólnie może być. Mam nadzieję, że jednak coś się rozwinie w następnym rozdziale. Aha! I wyczułam cię! Zdaje mi się, że królowa Elana (bardziej mi pasuje to imię) czuje miętę do Arnolda (tzn. generała) i na odwrót.
Z czystym sumieniem stawiam ci 3
No... Z plusikiem. Mruga. Nie myśl, że jest beznadziejne! I tak masz talent, nie każdy mógłby tak pisać. Brakuje mi czegoś w tej książce, ale jest się czym chwalić. Trzymam kciuki za ciąg dalszy Mruga.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
pisklak
Baśniopisarz
Baśniopisarz



Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 239
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd xDD
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:43, 23 Kwi 2008    Temat postu:

Hym, hym... Mi się podoba Wesoly Oceniłabym, ale nie umiem xD mi się podoba! Lusiii czekam na następną część!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arya
Moderator
Moderator



Dołączył: 25 Mar 2008
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mam wiedzieć. ?

PostWysłany: Nie 19:10, 11 Maj 2008    Temat postu:

narazie nie wiem czemu, ale poprostu nie dam rady dalej pisać. blokuję temat, zeby nie było zbędnych komentarzy.. do zobaczenia w moim następnym opowiadaniu, które zobaczycie może nawet dzisiaj!!!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:    Zobacz poprzedni temat : Zobacz następny temat  
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum www.fanstory.fora.pl Strona Główna -> Opowiadania Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Regulamin