Forum www.fanstory.fora.pl Strona Główna

Uroki wsi. By Saph. [P]

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum www.fanstory.fora.pl Strona Główna -> Opowiadania
Autor Wiadomość
Saphire
Administrator
Administrator



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 149
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...

PostWysłany: Pon 22:20, 17 Mar 2008    Temat postu: Uroki wsi. By Saph. [P]

Opowiadanie z deka wzorowane na "Dumie i Uprzedzenie", pisane starodawnym stylem, ale mam nadzieję, że zrozumiecie Wesoly .


Siedząc w domu niezwykle jej się nudziło, toć gdy dostała zawiadomienie, iż przyszedł do niej list od siostry, szybko go wzięła i poszła przeczytać w ciszy, spacerując po parku. Gdy tylko oddaliła się od hałaśliwego Banforth otworzyła list i zaczęła go czytać z łapczywą ciekawością, wkraczając w piękną zieleń parku.
Droga Wiktorio- pisała jej siostra –U wuja i ciotki jest niezwykle urokliwie. Nie powiem, że jest mi lepiej niż w naszym kochanym Banforth, lecz życie w mieście również ma wiele uroków. Najbardziej brakuje mi Ciebie, droga Wiktorio, ale kuzynka nasza, Frances, jest również ogromnie mi miła i choć ani w połowie nie zastąpi mi Twojego towarzystwa, bardzo miło spędza mi się z nią czas. Wuj i ciotka są bardzo mili i uprzejmi, nie mogą mnie lepiej traktować, aż czasem, muszę Ci się przyznać kochana siostro, delikatnie mnie zawstydza ich dobroć w stosunku do mnie. Niezwykle jestem rada myśląc, że już za dwa tygodnie znów Cię zobaczę, Wiktorio (choć oczywiście z tej radości nie zwierzam się nikomu w Londynie, bowiem mogliby uznać, iż jest mi u nich źle). Nie wypiszę Ci przecie wszystkich tych wspaniałości, które spotkały mnie w mieście, ale oczywiście opowiem.
Gdy Wiktoria miała przejść do następnej linijki, nagle złośliwy powiew wiatru wyrwał jej starannie zapisaną kartkę z rąk. Po chwili dopiero zorientowała się, co się właściwie wydarzyło i niezwykle szybko puściła się biegiem w stronę odlatującej wiadomości. Gdy przebiegła około dwudziestu metrów, ujrzawszy postać stojącą kilka kroków przed nią, gwałtownie zahamowała. Przed nią stał bardzo przystojny mężczyzna, ubrany w drogi, z pewnością, garnitur i ciemny płaszcz. Twarz miał lekko zdziwioną, tak zaskakującym spotkaniem, na ciemnych włosach spoczywał z galanterią ciemny melonik. Wiktoria pomyślała, że mężczyzna nie może mieć więcej niż dwadzieścia pięć lat. Domyślała się również, że to dziedzic pobliskiej, ogromnej posiadłości, znajdującej się na drugim skraju parku. Nieśmiało skłoniła się, a ujrzawszy, że trzyma on w ręku list, który przed chwilą jej uciekł, zapytała, czy byłby tak miły go oddać. Mężczyzna skłonił się, podszedł do niej i przekazał wiadomość od Marianny, krótkimi słowami pożegnał się i odszedł w przeciwnym kierunku, niż zmierzał. Wiktoria, niezbyt wysoka, ale pełna kobiecości w swym obejściu, nieco pulchna, jak na tamte czasy wymagał kanon urody, lecz śliczna, dwudziestodwuletnia dziewczyna, o zielonych oczach i długich, zadbanych, kasztanowych włosach, pomyślała, iż ten człowiek albo jest nieuprzejmy, samolubny i ma o niej niskie mniemanie, albo jego myśli akurat dziś zaprzątało zupełnie coś innego, niż uprzejmość do niżej urodzonej, a w dodatku nieporadnej, bo gubiącej listy, przyszłej sąsiadki. Westchnęła cicho i wróciła do czytania listu.
Oczywiście widziałam się z drogim panem Bugh, ale pewna jestem, iż w tej chwili nie jest Ci, kochana Wiktorio, on drogi, więc ten temat pominę.
Wiktoria ponownie westchnęła. Zeszłego lata będąc w Londynie wraz z trzema swymi siostrami, poznała bardzo szarmanckiego, choć mało urodziwego mężczyznę, imieniem Harry. Mężczyzna owy wyraźnie ją admirował lecz na tym się skończyło. Dnia pewnego, gdy szła w odwiedziny do niego i jego sióstr, spotkała go po drodze flirtującego z młodą, na pewno młodszą od niej, panną. Wyraźnie speszony jej przybyciem, przedstawił ową damę, jako jego kuzynkę, a ona, wyraźnie oburzona jego słowami, bez ukłonu i pożegnania odeszła. Wiktoria więc zdała sobie sprawę, iż łączyło ich coś więcej niż pokrewieństwo, o ile to było prawdą. Nigdy więcej nie usłyszała o nim słowa i nie miała zamiaru.
Mam nadzieję, że Hanna, Darlenne i Aleksandra nie sprawiają kłopotu? Co do dwóch pierwszych nie mam co do tego zbyt wielkich wątpliwości, lecz szczególnie, pisząc to, na myśli mam Aleksandrę. Jest młoda, toć to wiadomo, ale jej zachowanie zeszłego lata przeszło dotychczasowe jej podstępki ogromnie. Czy nie macie z nią, drodzy moi, problemów? Mam nadzieję, że nie.
Wiktoria i Marianna, dwie najstarsze siostry, miały jeszcze trzy młodsze siostry: Hannę, Darlenne i Aleksandrę. Hanna, prawie najmłodsza, spokojna i nieśmiała, nigdy nie odezwała się w obecności kogoś z nią bliżej nie spokrewnionego, natomiast Darlenne, zabawna lecz skromna dziewczyna, licząca sobie niewiele ponad osiemnaście lat, uwielbiała towarzystwo Wiktorii i Marianny. Ich najmłodsza, piętnastoletnia zaledwie, siostra sprawiała matce i ojcu największe kłopoty. Państwo Stewart zwykle starali się ją mieć na oku, lecz ponieważ nie było to możliwe zawsze i wszędzie, czasem agresywna i bezczelna Aleksandra zachowywała się wręcz okropnie, poniżając młodsze kuzynki lub kuzynów. Poprzedniego lata, cała piątka sióstr będąc w Londynie, poszła na przyjęcie organizowane przez serdecznego przyjaciela ich ciotki, a Aleksandra, gdy bal rozkręcił się na dobre, poproszona do tańca przez zaledwie o rok starszego kuzyna, wyzwała go od najgorszych i odesłała z kwitkiem.
Biedak. –pomyślała wspominając owe wydarzenia Wiktoria –Nie mógł się pozbierać przez kilka dobrych miesięcy. Broń Boże nie uraziła go odmowa Aleksandry, lecz gdyby przekazana kulturalnie, nie uraziłaby tak dumy i uczuć młodego człowieka. Aleksandra znana jest z ostrego języka, ale wtedy jej słowa były naprawdę okrutne.
Nie wiem co jeszcze Ci napisać. Siadałam przy stole z głową pełną pomysłów lecz im więcej piszę, tym większości zdarzeń zapominam. Na tym zakończę list. Serdeczne pozdrowienia z Londynu, do zobaczenia za dwa tygodnie. Wuj i ciotka przesyłają życzenia najlepszego zdrowia.
Twoja Marianna
PS. Mam nadzieję, że matka nasza, kochana czuje się już lepiej. Oczekuję szybkiej odpowiedzi.

Wiktoria uśmiechnęła się do samej siebie. Uniosła wzrok znad kartki i na chwilę zamarła. Przeszła bowiem taki kawał drogi rozmyślając, iż nie zauważyła, że znalazła się na drugim końcu parku, czyli przy ogromnej posiadłości, dziedziczonej przez owego, spotkanego po drodze dżentelmena. Z zamiarem szybkiego opuszczenia terenu odwróciła się i szybkim krokiem podążyła w stronę swojego domu. Będąc gdzieś w połowie parku spotkała innego mężczyznę. Zmieszana takim biegiem wydarzeń, szybko skłoniła się i już miała iść, gdy owy człowiek pierwszy zagadał.
-Witam panią! –uśmiechnął się pogodnie –Czyżby pani była szanowną mą, nową sąsiadką?
-Och! –zająknęła się Wiktoria –To pan dziedziczy ową piękną posiadłość w sąsiedztwie mojego domu?
-Tak, oczywiście –ucieszył się –Także pani będzie moją sąsiadką. Nazywam się James Ferry.
-Wiktoria Stewart. –przedstawiła się grzecznie chcąc jak najszybciej wrócić do domu, bowiem zmieszana była, iż młody człowiek przyłapał ją na spacerze, toć jeszcze w jego części parku. On jednak nie wykazywał żadnych pretensji i z ochotą odprowadził ją do domu.
-Ciekawym, czy widziała pani po drodze mego przyjaciela, pana Lorcha. –zapytał, gdy byli już blisko skromnej chatki Wiktorii. Kiedy wyszli z parku ujrzała w oknie zaciekawioną twarz matki, bezowocnie chowającej się za koronkową firaneczką. Pan Ferry również musiał to zauważyć i tylko wrodzona uprzejmość i serdeczne usposobienie pozwoliło mu się nie zaśmiać.
-Tak, wydaje mi się, że miałam zaszczyt go spotkać. –przyznała się nieśmiało dziewczyna –Bardzo… skryty człowiek, jeśli mogłabym tak go określić. Nie zamienił ze mną ani słowa, tylko się ukłonił i pożegnał.
-Tak. –przyznał przeciągle pan Ferry –Lecz nie zdaje mi się, by owa skrytość pochodziła od jego wysokiego mniemania o sobie. Pan Lorch jest raczej nieśmiały, niż skryty, jeśli można te cechy porównać. Jednak swych spraw prywatnych bardzo silnie strzeże, to muszę przyznać.
-W takim razie zbyt źle go oceniłam. Widocznie po pozorach nie można oceniać.
-Z kim rozmawiasz, Wiktorio? –krzyknęła niecierpliwie matka wychodząc z domu, a twarz dziewczyny zalała się rumieńcem.
-Panie Ferry, oto pani Stewart, moja matka. Mamo, pan Ferry, dziedzic majątku Rewende. –Twarz pani Stewart z czujnego zdziwienia momentalnie przerodziła się w uroczy szacunek, pani Stewart, niezwykle skąpa i chytra na pieniądze kobieta, od razu polubiła młodego, bogatego człowieka.
-Jak miło! –powiedziała uprzejmie –Witam pana! Jak miło! –powtórzyła spoglądając to na niego, to na Wiktorię –Nie zechciał pan by się zatrzymać i pokrzepić u nas?
-Bardzo miła mi ta propozycja, droga pani, ale niestety z głębokim ubolewaniem muszę ją odrzucić, bowiem towarzysze moi- przyjaciel, kuzynostwo i siostra nie wiedzą o moim spacerze. Nie chciałbym ich niepokoić mym nagłym zniknięciem. –skłonił się nisko.
-Och. –spochmurniała pani Stewart –Lecz musi mi pan obiecać, że przy najbliższej sposobności odwiedzi nas, oczywiście z całym towarzystwem.
-Jestem niezwykle zobowiązany. –ukłonił się i z uprzejmością na twarzy odszedł.
-Miły człowiek. –stwierdziła po chwili ciszy pani Stewart –Pasujecie do siebie, ot co.
-Ależ matko droga, znam go od pół godziny, zaledwie. –oburzyła się Wiktoria, ale matka wcale jej nie słuchając wkroczyła do domu podzielić się z córkami i mężem radosną nowiną, iż Wiktoria ma bogatego adoratora.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arya
Moderator
Moderator



Dołączył: 25 Mar 2008
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mam wiedzieć. ?

PostWysłany: Wto 21:49, 25 Mar 2008    Temat postu:

To jest strasznie długie, a ja nie mam zbyt wiele czasu, więc przeczytałam tylko fragment. A ten fragment był dobry. Umiesz się wczuć w te lata. Myślę, że to dzięki lekturze "Dumy i Uprzedzenia."
Jeden minus, że zaczynając nazywałaś ja "ona", a dopiero, gdy czytelnik dowiaduje się z listu od siostry Wiktorii. Chociaż może specjalnie dałaś taki styl. Cóż. Postwiłabym -5. Ten minus widoczny tylko pod mikroskopem


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Saphire
Administrator
Administrator



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 149
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...

PostWysłany: Śro 9:06, 26 Mar 2008    Temat postu:

Tak się zaczynała któraś z książęk Jane Austin, a dzisiejsze książki też często się tak zaczynają Jezyk. Ale dzięki za opinie Wesoly.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Saphire dnia Śro 17:59, 26 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arya
Moderator
Moderator



Dołączył: 25 Mar 2008
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: mam wiedzieć. ?

PostWysłany: Śro 20:51, 26 Mar 2008    Temat postu:

Naprawdę? Ja dużo czytam i jeszcze ani razu nie widziałam, żeby książka tak się zaczynała. Ale skoro tam mówisz... Spoko Wesoly

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Saphire
Administrator
Administrator



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 149
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...

PostWysłany: Czw 17:25, 27 Mar 2008    Temat postu:

Czasem tak się zaczynają, żeby zaciekawić czytelnika Wesoly. Na początku pisze np. "Wstała z łóżka i podążyła w stronę łazienki. Nawet nie spojrzawszy na idącego koło jej nogi psa, weszła do małego pomieszczenia. Dopiero po spojrzeniu w lustro się obudziła. Przed nią stała zaspana i rozczochrana nastolatka. Np. Ania jakaśtam" .

[EDIT]

Przykro mi, ale jak na razie skończyłam z pisaniem tego opowiadania. Na te tematy weny brak. Może kiedyś do niego wrócę. Bez zbędnych ceregieli zamykam temat. Jeszcze raz przepraszam.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Saphire dnia Nie 12:35, 06 Kwi 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:    Zobacz poprzedni temat : Zobacz następny temat  
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum www.fanstory.fora.pl Strona Główna -> Opowiadania Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Regulamin